czwartek, 15 sierpnia 2013

Wakacje Pana A.

       Człowiek miewa czasem w życiu takie chwile, kiedy to musi poświęcić się pracy. I Pana A. dopadła ta przypadłość. Ponad miesiąc obracał się w oparach absurdu ku zadowoleniu innych, wypalał sam siebie i papierosy, spożywał nadmierne ilości kalorii pustych i właściwych czasami. Wiódł niekończące się, a ważkie rozmowy, panował nad artystycznym chaosem, któremu nadawał szlachetne szlify.  I zakończył sukcesem kolejny odcinek swego dossier artystycznego.
       Sam do siebie napisał podanie o urlop i sam go sobie pozytywnie zaopiniował. W myślach szukał już zacisza górskiego sioła, być może spokoju, dostojeństwa i chłodnego cienia jezior.
       Pan A. jednakże nie wziął pod uwagę przypadkowości i nieuchronności losu człowieczego.... 
Jak ciepły i wilgotny tropikalny huragan spadła nań wszech- roześmiana panna A. Nie w górskim zaciszu odnajdziona ani nie z piany wód jeziora stworzona, a w podtynieckiej osadzie tętniącej kurzem remontu. I świat zawirował płynem przejrzystym, śmiech dobywał się z każdego kąta, muzyka koiła rany po pracy zbolałe. 
        Pan A. doznał nagłego olśnienia! Nie potrzebował już uciekać drogą mierzoną dziesiątkami kilometrów do upragnionej urlopowej idylli, a odnalazł spokój i ciszę, pienia koguta poranne tuż za rogatkami własnych wyobrażeń. Odległość ustąpiła miejsca jakości, a Pan A. mógł w końcu zweryfikować swoje oczekiwania. Świat nagle począł się obkurczać do kilkunastu metrów kwadratowych potrzebnych do koegzystencji z huraganem, bo zarazem i panna A. odnalazła swój niebyt "tuż za płotem".... I splotły się te dwie przepiękne wrażliwości w płynach podwójnie destylowanych, obficie schłodzonych, które niekończącym się rozmowom nadawały rys ulotności. 
        Skończył się pierwszy turnus. Panna A. i Pan A. oddalili się do swych siedlisk. Wrócą!! Bo nie można odciąć się od potrzeby odpoczynku, co to immanentną częścią życia człowieczego jest!!!!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza